






















Znajdująca się w pobliżu Cortina d’Ampezzo oraz cztery kempingi powodują, że na szlakach i ferratach Tofane zawsze jest dużo turystów. Trasa, którą tutaj prezentuję to tylko jedna z propozycji wycieczek, na jakie można w tym rejonie iść. Została jednak tak wybrana, że prezentuje wszystkie najważniejsze miejsca, które warto poznać przed wyprawą na Tofane.


Wycieczkę w rejon Tofane rozpoczynamy z dużego parkingu na zakolu drogi, który znajduje się zaraz po wyjeździe z dzielnicy Pocol. Z parkingu widać dużą łąkę pod południowym krańcem Tofane i jeden z wyciągów narciarskich, który się tam znajduje.

Na skraju łąki jest się małe schronisko Son dei Prade ‹1676m›. Najładniej prezentuje się tutaj wspaniała Tofana de Rozes ‹3225m› ‹powyżej›. Ruszamy przez łąkę w stronę pobliskiego lasu, gdyż tam znajduje się oznakowane wejście na szlak nr-403. Szlakiem tym idziemy, aż do skrzyżowania ze szlakiem nr-405.
|
|
Następnie szlakiem nr-405 dochodzimy do schroniska Duca d’Aosta ‹2098m› ‹obok›. W pobliżu znajduje się stacja pośrednia dwóch wyciągów narciarskich na południowo-wschodnim zboczu Tofane. Uwaga: informacja o schroniskach, jakie znajdują się na trasie tej wycieczki jest na końcu tej relacji. |
Ze schroniska ruszamy dalej na zachód, szeroką drogą pod górę w stronę widocznego ‹poniżej› skraju masywu Tofane. Idziemy w górę i w lewo wzdłuż całej tej skalnej ściany, obserwując trasę poprowadzonej tam ferraty.

Jest to średnio trudna ferrata Sentiero attrezzato Giuseppe Olivieri, która łączy schronisko Pomedes ze stacją kolejki linowej Riv. Ra Vales ‹2470m› pod wschodnią ścianą Tofane w pięknym wysokogórskim kotle.




I tak doszliśmy do schroniska Pomedes ‹2303m› ‹poniżej›, z tarasu którego można zobaczyć wspaniałą panoramę Cristallo.

To dziwne, ale prawdziwe, że takiego pięknego dnia na zakończenie letnich wakacji jesteśmy tutaj sami.
Wprost nad schroniskiem zaczyna się potężny południowy filar szczytu Punta Anna ‹2731m› ‹poniżej›. W stronę tego filara od schroniska prowadzi oznakowana i wydeptana ścieżka - a to dlatego, że jest to miejsce niezwykłe.

Południowym filarem szczytu Punta Anna prowadzi bardzo trudna Via ferrata Giuseppe Olivieri. Jest ona z tego powodu bardzo często nazywana ferratą Punta Anna i takie oznaczenie ma na wielu mapkach i planach. Przez całe przedpołudnie na tle widocznego nieba, można obserwować wspinających się na filarze miłośników tego typu wypraw.
Przy schronisku Pomedes kończy się pierwszy etap naszej wycieczki. Pora wybrać dalszą trasę. Możliwości są dwie. Pierwsza to łatwa ferrata prowadząca wąską ścieżką zawieszoną nad małym urwiskiem u stóp szczytu Punta Anna. Drugi wariant to konieczność zejścia szlakiem nr-421 do schroniska A. Dibona ‹2037m›, a następnie szlakiem nr-403 na północ w stronę przełęczy Fontananegra ‹2580m› i znajdującego się tam schroniska Giussani.


Etap drugi prowadzi szlakiem nr-420, którego jeden odcinek to Sentiero Astaldi. Jak mówi sama nazwa jest to po prostu ścieżka, na której nie ma żadnych technicznych trudności do pokonania. Jest to przykład łatwej ferraty, poprowadzonej typową dolomitową ścieżką po skalnym uskoku.
|
|
Od schroniska Pomedes do ferraty prowadzi wąska ścieżka, niestety nie oznakowana. Ale podpowiem, że najpierw trzeba nieco zejść na dół, a potem już nie ma problemów z odszukaniem dalszej trasy. Jak widać końcowy odcinek szlaku przed ferratą ‹obok› jest dość mocno zniszczony i zapewne od dawna nie naprawiany. Ponieważ wcześniej całą trasę mieliśmy zaplanowaną, przed nami dłuższa przerwa konieczna na wyjęcie z plecaków całego sprzętu niezbędnego do przejścia ferraty. |
Znajdujemy się na początku ferraty, na jej wschodnim krańcu ‹poniżej›, widzimy jak na skalnym cyplu ktoś zawzięcie fotografuje trasę, po której zaraz będziemy iść.

Jak się później przekonamy, ten skalny występ znajduje się gdzieś w połowie trasy. Zatem nie jest to ferrata długa, a na całe jej przejście wystarczy 1h, wliczając na to czas niezbędny na zakładanie i zdejmowanie tego całego majdanu.
Jak widać na zdjęciu ‹poniżej› prawie cała trasa ferraty jest ubezpieczona metalową linką. Ścieżka biegnie poziomo, a podejść po drewnianych stopniach jest wyjątkowo mało.

Natomiast szczególną uwagę zwracam za skały właśnie na wysokości głowy. Ten skalny gzyms wystaje w wielu miejscach ponad ścieżkę, po której prowadzi ferrata. A na zbytnie oddalenie się nie pozwala metalowa lina asekuracyjna.
Sentiero Astaldi to typowa w Dolomitach ścieżka poprowadzona po skalnym uskoku. Każdy, kto się tutaj wybierze ma możliwość zapoznać się z zasadami asekuracji w praktyce. Można zobaczyć jak należy się poruszać w uprzęży i czy jest dobrze dopasowana oraz nie ogranicza sprawności ruchów. Można spokojnie poćwiczyć sprawne przepinanie się za pomocą karabinków do liny asekuracyjnej.

Ale przede wszystkim można sprawdzić swoją odporność na ekspozycję, ale od razu podpowiem, że wielkich przepaści na tej trasie nie ma. I bardzo dobrze, bo właśnie na takich ferratach należy robić pierwsze kroki.
Na końcu tylko jedna rada: jeśli ktoś nie posiada kasku i lonży na ferraty, czyli uprzęży z mechanizmem hamującym, to proszę nie iść na tą trasę!
Nie ma znaczenia, że jest to ferrata łatwa, a patrząc na zdjęcia może się wydawać, że nie ma tam żadnych trudności. Jest to po prostu ferrata i pewne zasady na nich obowiązują, bez względu na stopień trudności.


Wariant szlakiem turystycznym jest nieco dłuższy, ale czasowo wychodzi tak samo. Po prostu zamiast się ubierać i przebierać - maszerujemy cały czas szlakiem.
Ze schroniska Pomedes schodzimy na dół szlakiem nr-421. Najciekawsze jest kiedy już znajdziemy się tak, że widzimy schronisko, a obok niego ogromny parking... ‹poniżej›.

Zatem jak widać można dojechać do samego schroniska Dibona i to nawet bardzo niskim sportowym samochodem. Ale jak się przekonałem następnego dnia, miejsce do zaparkowania można znaleźć tylko wcześnie rano. Później trzeba niestety auto zostawić wcześniej, około 100m niżej jest mała łączka i szerokie pobocza drogi - tak dla podpowiedzi.
Od schroniska A. Dibona idziemy w górę szlakiem nr-403. Polecam uwadze ostatnie zdjęcie na tej stronie, to jest właśnie widok na Tofane z okolic schroniska Dibona.


Forcella Fontananegra oddziela główną grań masywu Tofane od samotnego szczytu Tofana de Rozes. Można powiedzieć, że jest to najciekawsze miejsce na trasie tej wycieczki. Znajdujemy się pomiędzy dwoma wspaniałymi skalnymi amfiteatrami. Pierwszy tworzy zachodnia ściana głównego najwyższego wierzchołka Tofane, a drugi to bardzo ciekawa północno-wschodnia ściana Tofane de Rozes, na której można zobaczyć te słynne Trzy Palce.
Początkowy odcinek III etapu zależeć będzie od tego, który wariant wybraliśmy w etapie poprzednim. Na zdjęciu ‹poniżej› szczyt Tofane de Rozes od wschodu, widoczny z miejsca gdzie kończy się Sentiero Astaldi.

Jak widać na zdjęciu ‹w dolnym prawym rogu› zbocze poprzecinane jest licznymi ścieżkami. Idziemy jedną z nich w stronę szybko zbliżającej się przełęczy.
Kiedy przetrawersujemy pod południowym skrajem masywu Tofane i szczytem Punta Anna, znajdziemy się prawie na wprost przełęczy Fontananegra ‹poniżej›.

W stronę przełęczy Fontananegra ‹oznaczonej gwiazdką› idziemy szlakiem nr-403. Ostatni odcinek jest niezwykły, gdyż napotykamy na trasie wspaniałe skalne igły, a kolor piasku daje od słońca wprost niezwykły odblask. Można mieć wrażenie, że jesteśmy w miejscu, z którego przed chwilą odpłynęło morze.
Dokładnie na samej przełęczy znajduje się schronisko Giussani. Jest najładniejsze ze wszystkich, jakie znajdują się pod Tofane.

Rifugio Giussani to nowe schronisko, a jeśli postanowimy spędzić kilka chwil na przełęczy to szybko odnajdziemy stare ruiny po wcześniejszym schronisku Cantore. Będąc w tym miejscu polecam również zapoznać się z topografią północno-wschodniej ściany Tafane de Rozes i poprowadzonymi tam drogami zejściowymi z ferraty Giovanni Lipella.
Na przełęczy Fontananegra można zakończyć wycieczkę i wrócić szlakiem nr-403 na parking, z którego wyszliśmy. Można również iść dalej, bo na północ od przełęczy znajduje się jedna z ciekawszych dolin w Dolomitach.


Kolejny etap prowadzi do doliny Travenanzes, która oddziela masyw Tofane od Fanes. Pierwszy raz ją zobaczyłem w czasie wiosennego rekonesansu tego masywu. Z przełęczy Fontananegra nie widać dna doliny, do której sprowadza szlak nr-403. Za to wspaniale widać wznoszący się na skraju tej doliny długi charakterystyczny Grzebień Koguta - jaki tworzy masyw Fanes.
Od schroniska Giussani ruszamy na północ właśnie szlakiem nr-403. Ścieżka jest dobrze utrzymana, miejscami założono nowe ubezpieczenia i bardzo dobrze oznakowana ‹poniżej›.

Nie jest to powszechnym zjawiskiem, gdyż w Dolomitach jest bardzo dużo zniszczonych szlaków.

Proszę zwrócić uwagę na drogowskaz po lewej i tabliczkę z samego dołu. Znajduje się tam napis Sent. Ferrato. Osobiście nie radzę tam iść, gdyż nie jest to ferrata warta tego by poświęcić jej więcej uwagi, niż jedno zdanie - ‹zamieszczone nieco poniżej przy zdjęciu wodospadu›.


Nieco poniżej schroniska Giussani ze szlaku, którym idziemy roztacza się wspaniała panorama na wschodnią stronę masywu Fanes.

Polecam opis tego masywu, a tam jest informacja, który to z widocznych wierzchołków jest najwyższy w tej grani.
|
|
Ostatni odcinek szlaku zejściowego do doliny Travenanzes to widoczny uskok i stary mocno już zniszczony szlak ‹obok›, który tam prowadzi. Radzę chwilę pozostać na górze i poszukać dogodnego punktu obserwacyjnego, a następnie popatrzeć na południe. Tam właśnie znajduje się jeden z bardzo rzadkich w Dolomitach wodospadów. |
|
W zasadzie nie jest to wodospad, bo nie ma tam górskiego strumienia, którym by ta woda płynęła. Jest to po prostu kaskada, jaką daje spływająca ze skalnego progu woda, która gromadzi się w kotle pomiędzy szczytami Tofane. A ponieważ uskok jest dość wysoki, to na ziemię już dociera sama rozwiewana przez wiatr wodna mgiełka. Jeśli świeci słońce to przy okazji można zobaczyć tutaj tęczę. Przez widoczny na zdjęciu próg skalny, daleko po prawej za kaskadą prowadzi właśnie coś, co szumnie nazwano na drogowskazach ferratą, a w zasadzie ferratą nie jest. I nie powinno się tam w ogóle znaleźć. |
|
Ferrata Minighel - bo taką to ma nazwę są to metalowe pręty wbite na sztorc w ścianę skalnego progu, tak że idziemy po tych prętach niczym po drabinie, bokiem do skały. Dla bezpieczeństwa oczywiście rozpięto tam linę poręczową.
Osobiście nie widzę żadnego uzasadnienia dla istnienia w tym miejscu tego przejścia. Proszę mi uwierzyć, że gdyby był plebiscyt na największy dolomitowy absurd, to głosowałbym tylko na to miejsce!


To już ostatni etap naszej wcieczki. Jest ciekawy i najbardziej urozmaicony. Ponieważ już z daleka słyszymy świstaki, więc jest szansa, że pod koniec tego dnia je zobaczymy.

Zbliżamy się do południowego skraju doliny Travenanzes, przechodząc pomiędzy zachodnią ścianą Tofane de Rozes i wspaniałymi szczytami Fanes ‹powyżej›.
|
|
Jak widać na zdjęciu ‹obok› nie było tak źle. Na zdjęciu niestety dał się uwiecznić tylko ten jeden, który ostrzegł pozostałych charakterystycznym świstaniem. A następnie sam się ukrył w norce pod tymi skałkami. |
Południowy skraj doliny Travenanzes to ostatni tego dnia widok na Fanes ‹poniżej›. Podpowiem tylko, że słynna typowo alpinistyczna ferrata Tomaselli prowadzi na tą wspaniałą piramidę, która jest widoczna z lewej strony zdjęcia.

.


Kiedy już pożegnamy się z doliną Travenanzes i masywem Fanes, towarzyszyć nam całą powrotną drogę będzie widok na południowe Dolomity. Polecam galerię ostatnie dni lata. Są to znane i opisane w serwisie miejsca, czyli Croda da Lago i skałki Cinque Torri.
Widokowa część wycieczki kończy się przy schronisku Dibona. Z okolic schroniska ostatni tego dnia widok na północ w stronę Tofane. Teraz późnym popołudniem widać wspaniale oświetlony słońcem po prawej stronie wierzchołek Punta Anna ‹poniżej›.

Daleko z lewej, na tle bezchmurnego nieba widać przełęcz Fontananegra.
Przed nami jeszcze długi powrót szlakiem nr-403 na parking przy Drodze Dolomickiej nr-48.


W Bibliotece na stronie o folderach jest dostępny skan folderu o Tofane ‹kilka wybranych najważniejszych stron›. Jest to stara wersja sprzed kilku lat, gdyż nie wiem dlaczego, ale w najnowszej nie ma najciekawszego schroniska Giussani.
Jak pisałem już wyżej, można samochodem osobowym dojechać do samego schroniska Dibona. Należy jadąć z Cortiny drogą nr-48 w strone Passo Falzarego minąć duży parking zaraz po wyjeździe z dzielnicy Pocol. Kiedy miniemy ‹po prawej stronie drogi› małą drewnianą górską kapliczkę proszę uważać bo będzie zjazd w prawo na leśną drogę z charakterystyczną bramą i tablicami reklamowymi.


