dookoła Colaca
Być w Dolomitach i nie zobaczyć Marmolady! Powie tak, pewnie każdy miłośnik gór, planując pierwszy wyjazd w Dolomity. I oczywiście będzie miał rację, bo czyż może być ładniejszy widok późnym popołudniem, niż zamieszczony na miniaturze 〈na samej górze〉.
 

Trasa naszej letniej wycieczki prowadziła dookoła małego szczytu Colac, dlatego nasuwa się pytanie, dlaczego pierwsze zdjęcia 〈powyżej i obok〉 na stronie przedstawiają Królową Dolomitów? Odpowiedź jest krótka, od potężnego centralnego masywu Marmolady oddziela nas tylko jedna duża piękna dolina, a wspaniałe krajobrazy towarzyszyć nam powinny prawie przez całą wycieczkę.

Niestety, jak będzie widać na wszystkich pozostałych zdjęciach z tego dnia 〈trochę niżej〉, pogoda była typowo letnia, czyli wyjątkowo zmienna z dużą ilością chmur, które w zasadzie przez cały ten dzień szczelnie zakrywały Marmoladę. I mówiąc prawdę, zdradzę od razu, że takie zdjęcia Marmolady jak 〈obok〉, można zrobić dopiero pod koniec dolomitowego lata lub na początku jesieni.

A wszystkim turystom, którzy jadą w góry z zamiarem nie tylko poznania szlaków i via ferrat1, ale również zrobienia pięknych zdjęć polecam mały dział kiedy pojechać. W trzech krótkich, ale bogato ilustrowanych zdjęciami opisach, przedstawiłem turystyczne pory roku, czyli śnieżną wiosnę, kapryśne lato i oczywiście kolorową jesień. Nie ma niestety zimy, choć zdjęcia w serwisie są, ale według mnie należy ona w Dolomitach do narciarzy, a nie piechurów.


wstęp


uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się lub znikną, znaki objaśniające opis tego zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

  ◊  Miejsca opisane na tej stronie podlegają pod autonomiczny region Trentino, w którym oficjalnie obowiązują dwa języki, włoski i niemiecki, co zauważymy szybko na wszystkich znakach drogowych. Bardzo często pojawia się jeszcze jedna nazwa trzecia, o której więcej można przeczytać w serwisie na stronie stara legenda ladyńskiego jeziora. Dialekt ten pojawia się również w wielu nazwach geograficznych, np. zamiast passo jest pas, i wielu innych słowach.

Marmolada i Colac


Marmolada to nie tylko największa góra w Dolomitach 〈poniżej ∗〉, z potężnym lodowcem, który z roku na rok, już od ponad 100 lata maleje. To również największy masyw z pięknymi szczytami i wspaniałymi dolinami na turystyczne wycieczki.

szl_r_col_1a (80 kB)

Jedną z ciekawszych turystycznie dolin u podnóża Marmolady, jest Val de Contrin 〈zielony znaczek ∗〉, która wcina się od północy w masyw na około 3 km. To przejście tej doliny jest pierwszą częścią naszej wycieczki dookoła Colaca.

Po raz pierwszy na Colaca zwróciłem uwagę, w czasie wycieczek w rejonie Passo Sella. To późnym popołudniem, kiedy słońce jest już daleko na zachodzie i nacieszymy się krajobrazem z Królową Dolomitów 〈obok〉, rzuca się w oczy ten mały, ale piękny szczyt 〈z gwiazdką〉. Polecam opis Colaca w dziale Ferraty, w którym jest wyjątkowo dużo zdjęć, w tym jedna panorama obu szczytów 〈 tutaj 〉.

dolinami dookoła szczytu


Trasę wybraliśmy tak, by przez cały dzień towarzyszyło nam słońce i oświetlało głównego bohatera naszej wycieczki 〈poniżej i obok ∗〉. Niestety, ale tego dnia słońca było wyjątkowo mało, ale na nasze szczęście obyło się bez opadów, które wcześniej trwały przez ponad dwa tygodnie.

Kierunek przejścia szlakami dookoła szczytu, wskazują na zdjęciu 〈strzałki〉, a miejsce kulminacyjne na północy, jakim jest przełączka Forcia Neigra oznaczone jest 〈błyskawicą〉.


Tak jak sygnalizowałem wszystkie ładne i słoneczne zdjęcia 〈powyżej〉 pochodzą z wcześniejszej naszej wycieczki, jeszcze nie opisanej, o roboczej nazwie 7 dolomitowych pereł. Tymi perłami, są oczywiście wspaniałe masywy, które w czasie tej wycieczki można zobaczyć i sfotografować.


etap I

parking przy kolejce linowej w Solagna 〈1480m〉 - Rifugio Contrin 〈2016m〉


Po wieczornej burzy, nocnych deszczach i porannych mgłach nie spieszymy się na szlak szczególnie, że na wycieczkę przeznaczyliśmy cały dzień, a jak zauważyłem wcześniej, to fronty z poprawą pogody charakteryzują się ładnymi słonecznymi popołudniami, nawet jak w ciągu dnia trochę pokropi deszcz.

Na szlak ruszamy dopiero o 10.45, to mała podpowiedź dla tych, którzy lubią ferraty, bo wystarczy wyjść szybciej o około 2h 30min, by w tym dniu zdobyć mały, ale fantastycznie zlokalizowany szczyt. Ale wtedy, wypada zabrać z sobą sprzęt na ferraty, a szczegóły będą w opisie poniżej.

Pierwszy etap naszej wycieczki nie jest długi, a trasa prowadzi cały czas szeroką drogą, którą również jeżdżą samochody transportowe do schroniska. Na nasze szczęście w tym dniu, nikt i nic nie zagłuszało górskiej ciszy, ani nie zatruwało spalinami czystego powietrza.


Solagna, to dawna osada na skraju Alby, pierwszego miasteczka, na trasie z Canazei w kierunku Passo Fedaia i Marmolady. Z lokalizacją parkingu nie ma problemu, gdyż znajduje się dosłownie obok głównej drogi i z daleka widać ogromny budynek stacji kolejki linowej 〈poniżej〉.

Nawiasem mówiąc zdjęcie to, już jest nieaktualne, bo jak tam byliśmy to trwała budowa drugiej stacji kolejki linowej prowadzącej w przeciwną stronę, która połączy narciarskie rejony Colaca z nartostradami na zachodnich zboczach Passo Pordoi.


Patrząc na drogowskaz 〈poniżej〉 widzimy, że szlakiem nr-602 do Schroniska Contrin dojdziemy w niespełna dwie godziny.

Jest połowa lipca, a na szlaku w tym dniu spotkaliśmy zalewie kilkanaście osób, z czego najwięcej właśnie na pierwszym etapie.


Pierwsze podejście szlakiem do góry i pojawia się Colac, bohater naszej wycieczki 〈obok, z jasno zieloną gwiazdką na tym i innych zdjęciach〉.

Nie ma w Dolomitach zbyt dużo szczytów, które można tak jak Colaca obejść szlakami w ciągu dnia.

Ale w serwisie jest opis ciekawej wycieczki dookoła szczytów 〈 tutaj 〉, bardziej znanych niż Colac, które są zaliczane do symboli gór.


Na dolomitowych szlakach musimy się przyzwyczaić do dwóch rzeczy. Pierwszą jest to, że tablice informacyjnie z numerami szlaków i czasami przejść są tylko w najważniejszych miejscach, jakimi są np. rejony schronisk lub krzyżówki szlaków.

Drugą rzeczą jest to, że musimy być przygotowani, iż tablic często nie ma wcale, a wtedy pozostanie mam szukanie wszelkich dostępnych symboli i znaków, którymi dobrze jak będzie numer szlaku 〈powyżej〉, bo równie często może to być tylko ślad farby na skałach.


Szlak dość szybko pnie się do góry i daleko na końcu doliny pojawia się Canazei 〈poniżej〉, a nad nim Sasso Lungo, które dziś jeszcze nie raz będziemy mieli okazję oglądać.

Na południu, całe niebo jest zalane białymi chmurami. Jak widać nad Sasso Lungo, na północy również co chwilę wiatr nawiewa chmury. To typowa letnia pogoda, dobra na długie wycieczki, ale wyjątkowo zła, jeżeli zależy nam na ładnych krajobrazowych zdjęciach.


Widać, że muszę pilnować i wykorzystywać każdą drobną nadarzającą się okazję do zrobienia w miarę ciekawego zdjęcia. Bo druga taka, już może się nie powtórzyć.

Dlatego, jak zauważyłem, że nad Sasso Lungo wiatr częściowo odsłonił piękne turnie 〈powyżej〉, nie tracę okazji i robię kolejne zdjęcie.


Dość szybko dochodzimy do jedynej bacówki 〈poniżej〉, jaka jest na trasie pierwszego etapu prowadzącego do Rifugio Contrin.

To ciekawe, że w rejonie masywu Marmolady nie ma dużej ilości schronisk i bacówek. A gdybyśmy np. przestali liczyć te, które istnieją dzięki znajdującym się kolejkom linowym, to było by ich jeszcze mniej.


Jesteśmy w środkowej części doliny Contrin, po naszej prawej stronie jest wschodnie zbocze Colaca, a daleko na wprost długa ładna grań 〈poniżej〉, o której będzie dziś w opisie jeszcze mowa.

Podpowiem tylko, że za widoczną granią, od której zaczyna się na południu masyw Marmolady, znajduje się Passo S. Pellegrino. Przełęcz jest warta tego by, co najmniej jeden dzień spędzić na szlakach w jej rejonie.


Jesteśmy przy pierwszej ważnej turystycznie krzyżówce szlaków 〈obok〉.

Szlak nr-646 prowadzi od wschodu, na małą przełączkę na północnym skraju Colaca, przez którą dziś będziemy szli w drodze powrotnej.

Szlakiem można szybko wrócić ze szczytu, jeżeli byliśmy na ferracie Finanzieri i zeszliśmy średnio trudną Sentiero attrezzato, która prowadzi właśnie po wschodniej stronie szczytu.


Szla nr-602, nie prowadzi środkiem doliny, tylko odbija na lewą 〈wschodnią〉 stronę doliny gdzie jest Rifugio Contrin i powoli zbliża się do Marmolady.

Colac zostaje powoli z tyłu za nami 〈obok〉, ale chwilami przez lornetkę możemy wypatrzeć pojedyncze osoby na wierzchołku.


Kolejna krzyżówka szlaków i drogowskazy na naszej trasie 〈poniżej ∗〉. Tutaj odchodzi szlak nr-648, który prowadzi najkrótszą drogą do malutkiego schroniska S. Nicolo, na przełączce o tej samej nazwie.

Ponieważ nasza wycieczka prowadzi również przez to miejsce, jest to jednocześnie dobra droga odwrotu, na wypadek gdyby pogoda uniemożliwiła nam przejście całej trasy dookoła Colaca.


Za nami, co najmniej 2/3 doliny Contrin, a przed nami jej górna część, wcinająca się pod strome ściany okolicznych szczytów 〈poniżej〉.

Jest dopiero połowa lipca, więc jak widać na tym i pozostałych zdjęciach, w wielu miejscach leży jeszcze śnieg, który może utrudniać przejścia wysoko zlokalizowanych przełączek.


W masywie Marmolady jest kilka szlaków turystycznych prowadzących wysoko i wskazane jest zanim się na nie wybierzemy zrobienie małego rekonesansu i sprawdzenie, czy są one do przejścia. Szczególnie gdybyśmy planowali długie trasy ze schronisk położonych na północy Marmolady i prowadzące na południe, czyli w rejon Przełęczy Pellegrino.

 

Moje częste zatrzymywanie się i zerkanie do tyłu, w końcu przyniosło oczekiwany efekt. Pogoda, przynajmniej na północy zaczęła się poprawiać, co widać już po prawie widocznych wszystkich turniach tworzących wspaniałe Sasso Lungo 〈obok〉.


A i z Colaciem nie jest tak źle 〈obok〉, bo po raz pierwszy nad szczytem pojawiło się czyste niebieskie niebo.

Dochodzące do nas coraz mocniej liczne głosy, świadczą, że Rifugio Contrin jest już, tuż za pierwszym małym zakrętem.


Pierwszy etap, pierwszej naszej letniej wycieczki, już za nami. Do schroniska Contrin 〈poniżej〉 doszliśmy pięć minut szybciej, niż czas podany na drogowskazie przy kolejce linowej.

Czasowo robimy tutaj najdłuższą, bo prawie godzinną przerwę, trochę by sobie pooddychać górskim powietrzem, a trochę by dać szansę pogodzie na jeszcze lepszą poprawę, zanim ruszymy do góry w poszukiwaniu pięknych krajobrazów i dużych panoram.


etap II

w rejonie schroniska Contrin


Rifugio Contrin




Rifugio Contrin 〈powyżej, poniżej〉, to duże centrum turystyki górskiej i co najważniejsze pieszej, gdyż w rejonie doliny Contrin nie ma żadnego wyciągu, ani tym bardziej kolejki linowej.

Biorąc jednak pod uwagę duże odległości pomiędzy szlakami, wysokie przełączki na trasach, rejon ten jest jednak miejscem, gdzie nie spotkamy przypadkowych turystów, przyzwyczajonych do szybkiego wjazdu kolejką, prawie pod same szczyty.


Można by powiedzieć, że szlaków turystycznych tutaj nie brakuje 〈obok〉.

Do najpopularniejszych tras można zaliczyć przejście szlakami nr-606 i nr-610 pod południowymi ścianami Marmolady, co zajmuje min 6 godzin, nie licząc przerw.

Proszę się nie dziwić temu czasowi przejścia, idziemy stromymi trudnymi szlakami pod tą ścianą 〈 tutaj 〉

Drugą trasą jest przejście z północy na południe, czyli na Passo S. Pellegrino. Trasa na początkowym odcinku prowadzi tak jak nasz etap I, a później należy iść szlakiem nr-607.

Obie są piękne, warte przejścia, jest tylko jeden problem - transportowy, bo obie wycieczki kończymy w innych miejscach niż wyruszamy, więc trzeba wcześniej pomyśleć o powrocie.


W Dolomitach jest dużo kapliczek górskich. Te najbardziej znane znajdują się na przełęczach, a jedną z częściej fotografowanych jest ta 〈 tutaj 〉 z Passo Falzarego.

Kapliczka jest również w Dolinie Contrin 〈powyżej〉, a jej lokalizacja jest taka, iż z miejsca, w którym się znajduje rozciąga się ciekawy widok na szlak prowadzący pod południową ścianę Marmolady.


W pobliżu kapliczki, jak widać na zdjęciu 〈obok〉, jest figura Św. Maurycego, patrona strzelców alpejskich.

Dolomity, w tym i Marmolada to miejsce długich i ciężkich walk w czasie I Wojny Światowej.

Więcej na ten temat jest w dziale Ciekawostki, na tej stronie muzeum 〈 tutaj 〉, znajdującego się na wysokiej, przez większość roku pokrytej śniegiem i lodem przełączce.


Zaraz za kapliczką, zaczyna się mała dolinka Val de Cirele 〈poniżej∗〉, która wcina się ostro pomiędzy szczytami w stronę znanej przełączki Pas de Ombreta 〈błyskawica〉.

Pas de Ombreta 〈2702m〉, przez którą prowadzi szlak nr-610 oddziela masyw centralny Marmolady od małej grupy trzech szczytów Ombreta i połączonego z nimi wysuniętego najbardziej na południe Sasso Vernale. Szczyt ten jeszcze będzie widoczny na zdjęciach w opisie wycieczki.


Kończymy nasz prawie godzinny rekonesans w rejonie Schroniska Contrin i ruszamy na dalszą trasę. Nasze oczekiwanie na zmianę pogody trochę się spełniło, co będzie widać na kolejnych zdjęciach.

Niestety pogoda to rzecz, na którą nie mamy wpływu, a już mieliśmy okazję przejść kilka wspaniałych dolomitowych tras, prawie bez zdjęć. Przecież mgieł i chmur nikt nie fotografuje, tylko górskie krajobrazy no chyba, że napotka takie pająki, jak w tej wycieczce 〈 tutaj 〉.


etap III

Rifugio Contrin 〈2016m〉 - Rifugio Pas de San Nicolo 〈2340m〉


Ruszamy na dalszą trasę, która również nie jest ani długa, ani nie prowadzi bardzo wysoko. A zajmuje nam prawie tyle samo, co pierwszy etap, czyli niecałe dwie godziny.


Zamieniamy szlak nr-602, na nr-608 〈obok〉. A jak widać na tablicach i drogowskazach, czasy przejść były podane tylko przy pierwszych na samym dole.

Ciekawe dlaczego, może by się nie zniechęcić na wycieczkę do pobliskiego schroniska. Przecież jak ktoś chce iść dużo wyżej, to i tak pójdzie i nie przeszkodzi mu w tym brak czasu na drogowskazie.


Przełączka San Nicolo, na którą idziemy 〈poniżej oznaczona błyskawicą ∗〉, to obniżenie na północy Colaca i przejście do kolejnej doliny, znanej ze swego przywiązania do tradycji i języka ladyńskiego. Jego naleciałości są dziś widoczne w wielu słowach i lokalnych nazwach.

Na tym zdjęciu zza drzew, niestety nie widać Colaca, gdyż znajduje się dużo bardziej na północ 〈po prawej〉. Widać natomiast na południu 〈po lewej〉 inny mały szczyt 〈gwiazdka〉.


To Col Ombert, szczyt który jeszcze pojawi się w opisie. Podpowiem, że warto na niego zwrócić większą uwagę, gdyż opisana w pierwszych trzech etapach nasza wycieczka, jest najdogodniejszą trasą podejścia, w celu jego zdobycia.

 

Ponieważ idziemy na południowy-zachód, z miejsca gdzie już jesteśmy powinno być widać Marmoladę. Niestety, ale na środku tej małej panoramy 〈obok〉, gdzie jest „Królowa Dolomitów”, widać tylko chmury.

Podpowiem tylko, że po lewej jest Gran Vernel, który ciekawiej wygląda z drugiej północnej strony, co można sprawdzić w tej galerii 〈 tutaj 〉 i na najładniejszej panoramie Marmolady od północy 〈 tutaj 〉.

Widać natomiast dobrze 〈po prawej stronie panoramy〉 oraz na drugim zdjęciu 〈obok〉 zachodnią ścianę jednego z trzech szczytów Ombreta.


Dość szybko doszliśmy do miejsca, z którego widać idealnie całą dolinę Contrin 〈poniżej〉.

Jak widać na zdjęciu, niebo na całej północy zasłane jest chmurami, to raczej nic dobrego nie wróży.


Dziś już raczej nie zobaczymy pięknych turni, jakie tworzą jeden z najmniejszych i najładniejszych masywów w Dolomitach 〈poniżej〉, który zawsze porównuję do „dolomitowej perełki”.

Kto zatem chce, rzeczywiście zobaczyć jak wygląda Sasso Lungo w pełnej krasie, powinien się udać, na pobliską Passo Sella i przejść spacerem na malutki szczyt Col Rodella 〈znaczek〉. Wtedy z tarasu widokowego na dachu schroniska będzie mógł sobie zrobić zdjęcie na takim tle 〈 tutaj 〉.


Skoro wycieczka prowadzi dookoła Colaca, to wypada rzucić okiem i na niego 〈poniżej〉. A przed nami akurat cała południowo-wschodnia, największa ściana szczytu.

Nieco po lewej od linii spadku wierzchołka, prowadzi średnio trudna ferrata Sentiero attrezzato Colac. Ponieważ jest dużo krótsza i łatwiejsza od Via ferraty Finanzieri, w zasadzie służy ona do zejścia. Szkoda, że jest tak mało popularna i mało kto ją wykorzystuje do wejścia, rezygnując przez to z okazji zdobycia szczytu.


Ponieważ idziemy szlakiem, który cały czas prowadzi na zachód i na dodatek wznosi się ostro do góry, powoli zza skraju Marmolady zaczyna być widać Sellę 〈poniżej〉.

Dolina Contrin pozostała nisko za nami, już widzimy malutki budynek schroniska na przełączce, do którego pozostało nam, co najwyżej kilka minut marszu.

 

Nieoczekiwanie nasze kilka minut zamieniło się w ponad trzydzieści, ale nie mogliśmy zmarnować nagłej zmiany pogody, jaka przyszła od wschodu i słońca, które nareszcie zaświeciło 〈obok〉. Niestety, nie mieliśmy wpływu na to, by uparte chmury choć na krótką chwilę odsłoniły główny wierzchołek Marmolady, znajdujący się prawie na środku tej małej panoramy.


Relacje, takie jak ta o Colacu oraz pozostałe w dziale Szlaki mają na celu, nie tylko przedstawić piękno Dolomitów, ale pokazać w miarę jak najwięcej ciekawych miejsc, które są na prezentowanej trasie lub w jej pobliżu. Często pisałem, że nie traktuję serwisu, jako przewodnika. Jeżeli już to raczej, jako fotograficzny serwis krajoznawczy, czyli coś w stylu: „ proszę zobaczyć na to zdjęcie lub panoramę, to jest takie miejsce, że warto tam pójść na wycieczkę ”.

 

Takim miejscem, które jest widoczne na środku ostatniej panoramy, jest wysoko położony kocioł znajdujący się pomiędzy dwoma pięknymi szczytami zamieszczonymi na dużym zdjęciu 〈obok〉. Pierwszym od lewej 〈jaśniejsza gwiazdka〉 jest już znany, średni z trzech szczytów Ombreta. Drugim szczytem, po prawej 〈ciemniejsza gwiazdka〉 jest Sasso Vernale 〈3058m〉.

 

Dostępu do kotła, jak widać na zdjęciu 〈obok〉, jeszcze zasypanego śniegiem, broni mały i niezbyt trudny do pokonania skalny próg. To na tym progu 〈błyskawica〉 poprowadzono średnio trudną technicznie ferratę Sentiero attrezzato Cime dell Ombretta.

Dojść do ferraty można szlakiem nr-612, który następnie prowadzi na szeroką przełączkę po południowej 〈prawej〉 stronie Sasso Vernale. Szlak ten następnie biegnie do bardzo znanego wśród miłośników skalnej wspinaczki schroniska Rif. O. Falier, którego opis pojawi się w nowym i dużo szerszym opisie masywu Marmolady.


Skoro świeci słońce, to nie mogę zapomnieć o naszym Colacu 〈obok〉.

Dopiero teraz w pełnym świetle widać strukturę skał oraz to, co jest najpiękniejsze, czyli piękny stromy szczyt wprost nad zieloną łąką, po której można sobie spacerować nawet z małymi dziećmi.


Widać nawet kilka osób na wierzchołku 〈poniżej〉. Zgodnie z informacją z przewodników i podaną w kolumnie na stronie z wykazem ferrat, Colach jest dostępny dla turystów już od czerwca.

Ale radzę wcześniej zrobić mały rekonesans w rejonie, z którego widać dobrze szczyt i sprawdzić jak jest w rzeczywistości. Bo jest kilka miejsc na trasie, które zasypane jeszcze starym twardym śniegiem będą skrajnie trudne do przejścia.

 

Jak widać na panoramie 〈obok〉, słońce również zaświeciło nad Sellą. Tak się złożyło, że ostatnia wycieczka w serwisie na Mont de Stevia, choć prowadziła szlakami daleko od dzisiejszej, również charakteryzowała się pięknymi i bliższymi krajobrazami z Sellą. A Sella jest niepowtarzalna, bo bez względu, z której strony ją oglądamy i fotografujemy, zawsze wygląda prawie tak samo.


A patrząc na Piz Boe 〈3152m〉 na dużym zdjęciu 〈obok〉, łatwo dziś określić dolną podstawę chmur, która ledwo zakrywa sam wierzchołek. Niestety, choć jest on bardzo łatwo dostępny, ze względu na swoją wysokość, nawet latem po takich opadach śniegu, jakie miały miejsce kilka dni temu, widać dobrze że trzeba minimum dwóch, trzech dni ładnej słonecznej pogody, by śniegi na stromym szlaku stopniały. Szczególnie, że jest tam kilka miejsc bardzo śliskiej skały, na szczęście częściowo ubezpieczonej poręczówką.


Pora kończyć naszą fotograficzno-słoneczną przerwę i ruszamy w stronę malutkiego schroniska na przełączce 〈poniżej〉.

Jak widać to słońce świeci bardzo oszczędnie, bo cały zachód Dolomitów, który teraz się nam pokazał, jest całkowicie zakryty gęstymi chmurami. A z nad, nie tak znowu dalekiego Latemaru, dochodzą do nas odgłosy letniej burzy.


etap IV

w rejonie Pas de San Nicolo


Pas de San Nicolo, nie jest to typowa wysokogórska przełęcz, jest to raczej coś na wzór niskiego przejścia pomiędzy dwoma dużymi dolinami pod bokach. Od wschodniej strony była Dolina Contrin, którą przyszliśmy, a po drugiej zachodniej stronie jest równie znana i popularna wśród turystów Val San Nicolo.

Rifugio Pas de San Nicolo 〈2340m〉


Schronisko jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉, jest bardzo małe i skromne w środku, może dlatego panuje w nim wyjątkowo miła atmosfera. Na dodatek położone jest na bardzo ciekawej trasie, jaką można sobie w tym rejonie zaplanować.

I nie musi to być trasa dookoła Colaca, lecz z północy na południe, przez dwa ciekawe szczyty, wykorzystując ferraty i dość trudne wysokogórskie szlaki.


Pierwsza niemiłą niespodzianka, jaką dziś napotykamy to fakt, że szlak nr-608 prowadzący dalej na zachód, do ciekawej Doliny San Nicol, jest oznakowany jako uszkodzony.

Postanowiłem to sprawdzić, i wygląda to tak. Szlak nie prowadzi kamienistą, tylko lekko wydeptaną ścieżką, wprost po porośniętym trawą stromym zboczu doliny. Po wiosennych roztopach, w wielu miejscach tej ścieżki nie ma wcale, jest tylko śliskie ziemno-gliniaste podłoże, w zasadzie nienadające się do zejścia.

 

Kiedy po krótkiej przerwie spędzonej w schronisku okazało się, ża nad Colaciem świeci słońce 〈obok〉, nie mogę zmarnować takiej okazji na ładne zdjęcie.

Teraz dopiero widać, że Colac jest klasycznym dwuwierzchołkowym szczytem. Oprócz wierzchołka głównego, jest jeszcze południowy 〈po lewej〉. Oba rozdziela wyraźna przełączka, na którą szerokimi ale dość stromymi żlebami, prawie w linii jest spadku, prowadzi średnio trudna ferrata Sentiero attrezzato Colac.


Na północ w stronę Colaca prowadzi szlak nr-613 〈poniżej〉, który zaczyna się przy Rifugio Pas de San Nicolo i będzie to nasza trasa powrotna.

Ale to nie koniec naszego rekonesansu na Pas de San Nicolo, gdyż jest jeszcze jeden powód, dla którego tutaj przyszliśmy.

 

Col Ombert


To mały 〈obok〉, ale bardzo ładny i ciekawie ulokowany szczyt Col Ombert 〈2670m〉. Patrząc z rejonu schroniska wydaje się bardzo mały szczególnie, że okoliczne szczyty przewyższają go o średnio 300m. Lecz w przypadku wierzchołka Col Ombert, ważniejsza od wysokości jest lokalizacja.

Na południu od niego, czyli patrząc za nim, jest wspaniała długa grań, nad którą góruje Cima del Uomo 〈3010m〉. To najwyższy i najładniejszy szczyt w południowym pasie masywu Marmolady. A ponieważ Col Ombert jest dostępny dla turystów, to możemy podziwiać północną ścianę Cima del Uomo z odległości zaledwie 1,5km.

Via Kaiserjäger al Col Ombert


Widok szczytu i trasę ferraty, patrząc od schroniska przedstawia zdjęcie 〈poniżej ∗〉. Ferrata prowadzi na sam wierzchołek 〈gwiazdka〉, a jej trasa biegnie wprost główną północną granią 〈przerywana linia〉.

Zejść można tą samą drogą lub starą górską percią na drugą, południową stronę szczytu. Z niej najdogodniej będzie wrócić szlakiem nr-609 wprost do doliny Contrin.


Dojście do ferraty jest również bardzo krótkie i nie ma problemu z wybraniem ścieżki, gdyż jest dobrze oznakowana 〈poniżej〉.

Podpowiem jeszcze, że po zachodniej stronie szczytu, bezpośrednio u podnóża skał jest stara górska perć oznaczona na mapach jako Sentiero Guerra, którą można po przejściu ferraty powrócić do schroniska.


uwaga: więcej o ferracie można przeczytać w numerze specjalnym tego czasopisma 〈 tutaj 〉, poświęconego ferratom w Dolomitach.


etap V

Rifugio Pas de San Nicolo 〈2340m〉 - Forcia Neigra 〈2509m〉 - Rifugio Ciampac 〈2170m〉


Z rana szliśmy po wschodniej stronie Colaca, teraz w drodze powrotnej wracamy po zachodniej. Ale najpierw musimy wrócić w okolicę szczytu, bo jesteśmy trochę na południe od niego.


A ile odeszliśmy na południe, to widać na zdjęciach 〈poniżej ∗〉. Przed nami wierzchołek główny Colaca 〈gwiazdka〉, oddalony gdzieś o około 2,5km.

Przejście na zachodnią stronę szczytu prowadzi przez przełączkę Forcia Neigra 〈zielona błyskawica〉. Ale wcześniej szlakiem nr-613 musimy przejść w okolicy małej ciekawej odstrzelonej skałki na zboczu 〈pomarańczowa błyskawica〉.


Dotychczas na zdjęciach prezentowałem z reguły tablice z numerami szlaków i drogowskazy z napisami. Ale takie są w większości tylko przy schroniskach, na początku szlaku lub na ważnej krzyżówce.

Najczęściej na trasie spotykamy namalowany dowolny znak lub numer szlaku 〈powyżej〉, a czasami to tylko duża plama z kolorem rzucającym się w oczy, przy czym nie koniecznie jest to czerwony.


Kilkanaście minut marszu szlakiem, który prowadzi po środku wzniesienia, jakie rozdziela dwie doliny i rejon schroniska pozostaje już daleko za nami 〈poniżej〉.

Teraz dobrze widać, że za małym Col Ombert 〈na lewym skraju〉 jest długa i najeżona wysokimi szczytami grań, za którą jest Passo S. Pellegrino i południowy skraj całego masywu Marmolady.

 

A na zdjęciu 〈obok〉 jest cała panorama jaką mamy okazję podziwiać, mimo nie najlepszej pogody. Mamy widok od masywu głównego Marmolady 〈po lewej stronie〉, aż po duże obniżenie 〈na prawym skraju〉 i daleką Passo Costalunga, która oddziela Latemar od Catinaccio.

 

A jak wyglądają szczyty tej grani z drugiej, południowej strony przedstawiają dwie panoramy 〈obok〉. Na zdjęciach mamy akurat początek lata i piękną jesień. Oba zdjęcia pochodzą z mojego archiwum i czekały na nowy opis przełęczy Pellegrino, lecz postanowiłem je wcześniej przedstawić tutaj. To tak na zachętę, dwudniowego przejścia przez rejon przedstawiony w tym opisie. A jak widać na tej trasie mamy okazję zdobyć dwa ciekawe szczyty, czyli Colac oraz Col Ombert.


A na zdjęciu 〈obok〉 ostatni w opisie rzut oka na mały Col Ombert 〈niebieska gwiazdka〉 i małe wyjaśnienie.

Proszę zwrócić uwagę na drugi szczyt w głębi 〈różowa gwiazdka〉, to Cima del Uomo.


wyjaśnienie:
Kiedy usłyszałem o ferracie na Col Ombert, szukałem w Internecie o niej informacji. Znalazłem wtedy zdjęcie z opisem, z którego wynikało, że ferrata Kaiserjäger prowadzi nie na Col Ombert, tylko na wyższy Cima del Uomo, co jest oczywistym błędem. Gdyż na Cima del Uomo nie ma ferraty, jest tylko tzw via normale, a więcej o tego typu drogach można przeczytać w opisie Civetty.


Szlak nr-613 prowadzi dwoma wariantami 〈poniżej〉. Pierwszy, czyli nr-613 to trasa którą idziemy.

Drugi, czyli nr-613B to odgałęzienie, które wyprowadza na dość łągodną perć u podnóża szczytu Sas de Roces. Na tym odcinku znajduje się łatwa ferrata Sentiero attrezzato Lino Pederiva, która swoim charakterem przypomina Sentiero Astaldi, przedstawioną w opisie wycieczki poznajemy Tofane.


Po dojściu do wąskiego przejścia przy małej odstrzelonej skałce, nie co wyżej zaznaczonej pomarańczową błyskawicą, dostrzegamy, że na zejściu też są sztuczne ułatwienia.

Schodzimy na dół po dość dużych metalowych stopniach 〈obok〉, wykorzystując również dodatkowo miejscami zawieszoną poręczówkę. Zejście nie jest ani długie, ani tym bardziej technicznie trudne.


Przed nami kolejny drogowskaz 〈poniżej〉, co oznacza że mamy krzyżówkę szlaków. To końcówka szlaku nr-646, którego początek widzieliśmy rano w Dolinie Contrin.

Szlakiem tym można najszybciej wrócić na dół, z wycieczki na ferraty prowadzące na Colaca. No chyba, że ktoś koniecznie chce skorzystać z kolejki linowej.


Wąską ścieżką wydeptaną na stromym trawiastym zboczu 〈poniżej〉, dochodzimy powoli do najwyższego miejsca na całej trasie, jakim jest Przełączka Neigra.

Jak widać, strome ubezpieczone zejście przy skałce jest już daleko za nami 〈błyskawica〉. Zdradzę jeszcze, że na tej ścieżce są nory świstaków i to zamieszkałe.

 

Zanim wejdziemy na przełączkę i przejdziemy na drugą, zachodnią stronę, ostatni panoramiczny rzut oka na „Królową Dolomitów” 〈na panoramie obok, na lewym skraju〉. Niestety, przez cały dzień nie mieliśmy okazji choć na krótką chwilę, zobaczyć odsłoniętego szczytu.


Jesteśmy na południowym skraju Colaca, na Forcia Neigra 〈poniżej〉. Po wschodniej stronie szczytu biegnie wąska ścieżka, która prowadzi pod ferratę.

Przechodzimy na zachodnią stronę i można by powiedzieć, że teraz już nam pozostało tylko zejście, trochę ponad tysiąc metrowe do dolnej stacji kolejki linowej, skąd ruszaliśmy.


Zostawiamy Dolinę Contrin, przykrytą ciemnymi gęstymi chmurami 〈poniżej〉, czyżby dziś czekało nas to co wczoraj, czyli wieczorna burza, która zaczęła się akurat w chwili, kiedy skończyliśmy rozbijać namiot na pobliskim kempingu.

Patrząc na Pas de Ombreta 〈błyskawica〉, pod południową ścianą Marmolady i chmury które wiszą zaraz nad przełęczą widzimy, że wcześniej tylko zakrywały czubek Selli, a teraz obniżyły się o 300m. Jak tu, przy takiej pogodzie planować wycieczki na następne dni?


Ciampac, do którego schodzimy 〈poniżej〉, to ładna dolinka, a jej lokalizacja powoduje, że jest ona wymarzonym miejscem dla narciarzy, gdyż wysoko położone północne stoki są niezbyt strome i prawie ze wszystkich stron poprzecinane wyciągami narciarskimi.

A co najważniejsze, to miejsc tych nie trzeba naśnieżać gdyż śnieg, który w rejonie Marmolady pada bardzo obficie, leży tutaj wyjątkowo długo.

 

Kilkanaście minut zejścia do dolinki i już wiemy, kto tutaj powinien być gospodarzem.

Jak się okazuje mieszka tutaj dość duża kolonia świstaków 〈po lewej〉, z którymi spędzamy prawie godzinę.

Jak mogliśmy zobaczyć, nie ograniczają się one do buszowania po łące nad strumieniem, lecz całkiem swobodnie biegają po okolicznych skałkach 〈po prawej〉, ganiając się wzajemnie.


Przed nami 〈poniżej〉, wyłania się wielka bryła górnej stacji wyciągu 〈żółty znaczek〉, który jak się domyślamy, musi tutaj zimą tych narciarzy wwieźć.

Jest dopiero godzina 17-ta i trzeba przyznać, że góry już o tej porze robią się puste. Na szlaku od ostatniego schroniska, mijaliśmy się tylko z jedną dwójką. A przez całą godzinę popołudnia ze świstakami, dosłownie nie było nikogo, kto by przechodził w naszej okolicy.


Około kwadransa zajmuje nam przejście prawie całej doliny i dojście do pozamykanych kolejek linowych i wyciągów 〈poniżej〉.

Gdyby wyciąg kursował to i tak byśmy nim nie zjeżdżali, co innego z rana, czasami jest wskazane z nich skorzystać by zaoszczędzić te 2, a czasami i 3 godziny podejścia.


etap VI

Rifugio Ciampac 〈2170m〉 - Alba 〈1519m〉


Nie robimy już żadnej przerwy, tylko prawie od razu ruszamy dalej.

Teraz będziemy schodzić szlakiem nr-644 〈obok〉, który szeroką drogą prowadzi do Alby, by już na samym dole, na skraju miasteczka, skręcić i dojść na widoczny z daleka parking przy kolejce linowej.


Wysokie drzewa w zasadzie zasłaniają większość widoków na północ, ale w kilku miejscach mamy okazję dostrzec, nie tak daleką Sellę 〈poniżej〉.

Wierzchołek główny 〈ciemno niebieska gwiazdka〉 jest jeszcze cały zakryty chmurami. Ale boczny wznoszący się bezpośrednio nad Przełęczą Pordoi 〈jasno niebieska gwiazdka〉, już dobrze widać.

 

W kilku miejscach droga przecina się z nartostradą i wtedy mam okazję zejść na nią, a ponieważ jest dość szeroka to i krajobrazy są dużo ładniejsze i niczym nie przysłonięte 〈obok〉. Pierwsze prezentuje południowo-zachodni skraj masywu Selli. A drugie, to widok na wierzchołek Sas de Pordoi, na który kursuje kolejka linowa.

Proszę zwrócić uwagę na żleb po prawej stronie, którym prowadzi szlak nr-627. Jeżeli na początku lata jest jeszcze w nim śnieg, to wskazane się wstrzymać kilka dni z wycieczką na Piz Boe. Bo wtedy na pewno będą trudności z wejściem na główny wierzchołek Selli.

Ten żleb, to taki najlepszy prognostyk i wskaźnik zaśnieżenia szlaków i żlebów w zachodniej części Dolomitów. Jego odpowiednikiem w części wschodniej, jest wielki żleb z kolejką linową na Cristallo.


Oczywiście, nie może zabraknąć krajobrazów z Colaciem 〈obok〉, przecież to wycieczka dookoła tego szczytu.

A jak widać na zdjęciu, późne popołudnie to jednak szansa na najładniejszą pogodę i prawdziwe piękne górskie krajobrazy, dlatego nie radzę się spieszyć na dół, tylko siedzieć wysoko, ze świstakami lub bez, tak długo jak się ma na to ochotę.


W zasadzie to cały czas trzymamy się szlaku nr-644, choć na ostatnim odcinku to oddala się on trochę od parkingu przy kolejce linowej.

Dopiero już na samym dole, zaczynamy zbaczać ze szlaku na ścieżki biegnące na dół, ale prowadzące jednak w kierunku wschodnim, tak by schodzić nieco bliżej kolejki i nartostrady.


Opis kończymy tak jak wycieczkę, widokiem Colaca z prawie czystym niebem nad szczytem 〈poniżej〉.

Nam nadzieję, że jeszcze kiedyś czas pozwoli nam tu wrócić, bo jest jeszcze kilka miejsc w masywie Marmolady, wartych tego by je sfotografować i opisać.


.


podsumowanie


 

fotografowanie


◊   Jako podsumowanie polecam dwie galerie 〈obok〉. Pierwszą, w której są panoramy z tej wycieczki oraz kilka wybranych z innych, dotychczas nie opisanych wycieczek. Podpowiem, że wszystkie panoramy, w tym te z Marmoladą są w galerii Dolomity na panoramach.

◊   Druga galeria prezentuje to, czego dziś nie było okazji zobaczyć, czyli wierzchołek główny Marmolady. Zdjęcia pochodzą z wyprawy na ferraty Colaca.

czas przejścia opisanej trasy


◊   Łącznie przejście całej trasy zajęło nam: 7 godzin 40 minut,
     •  ale nie powinno być problemu, by przejść ją szybciej,
     •  szczególnie, że w tym czasie nasze trzy długie przerwy trwały łącznie ponad 2 godziny.

◊   Przejście opisanej trasy: początek lipca 2014r.

uwagi


◊   Parking przy kolejce linowej, był bezpłatny i mam nadzieję że tak będzie nadal, choć jak zauważyłem to takich parkingów z roku na rok, pozostaje w całych Dolomitach coraz mniej.

◊   Ceny w schroniskach, nie odbiegają od średnich cen w Dolomitach, nie są ani wyższe, ani niższe.

Słowniczek:

andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
silenzio  - cicho, spokojnie,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

Opisana trasa jest:
  ◊   na mapie: Tabacco nr-006,
  ◊   w numerze 27 czasopisma: Meridiani Montagne.

© wdolomitach.pl
strona główna