
















Poprzednia kategoria, czyli najładniejsze trasy, były to opisy, które miały przedstawić specyfikę wycieczek w najładniejsze rejony gór. Były to trasy długie i bardzo różnorodne oraz najczęściej prowadziły przez takie zakątki gór, do których można dojść tylko ferratami.
Natomiast piękne szczyty to opisy tras, których celem jest zdobycie wspaniałego dolomitowego kolosa. Na niektóre szczyty, które są tutaj przedstawione można wejść szlakiem. W opisach zaznaczyłem te warianty, bo z korespondencji wiem, że jest duża grupa osób, które na pierwszy wyjazd w Dolomity jadą bez sprzętu do asekuracji.
Pięknych szczytów w Dolomitach jest wyjątkowo dużo. Mógłbym nawet powiedzieć, że wszystkie szczyty są tutaj piękne. Do tej kategorii postanowiłem na początek wybrać trzy niezwykłe miejsca.





Jeden z opisanych tutaj szczytów, czyli Roda di Vael ‹powyżej› znajduje się w masywie Catinaccio. Szczyt ten znajduje się w południowej części masywu i góruje nad Passo Costalunga. Mała miniaturka ‹na samej górze› prezentuje właśnie widok z przełęczy Costalunga na południowy skraj Catinaccio.


Ten niewielki szczyt znajduje się w pobliżu słynnych Trzech Turni z Lavaredo, od których oddziela go tylko jedna przełęcz. Od głównego wierzchołka odchodzą trzy wspaniałe postrzępione granie, przypominające rozgwiazdę. Dwoma graniami poprowadzono bardzo ładne i średnio trudne ferraty.


Na zdjęciu ‹poniżej› widok na Monte Paterno od północy z okolicy schroniska Locatelli. To od tej strony, aż na sam szczyt prowadzi Sentiero Innerkofler-De Luca, która często nazywana jest ferratą Galleria Paterno, gdyż biegnie częściowo długim starym tunelem.

Od wierzchołka w lewo, odchodzi grań wschodnia, którą poprowadzono również średnio trudną Sentiero delle Forcelle. Obie ferraty, łączą się na jednej z przełączek, nazwanej Przełączką Kozic.


Ten wspaniały szczyt znajdujący się w masywie Catinaccio, wprost nad Passo Costallunga, wita wszystkich, którzy przyjeżdżają w Dolomity drogą ze stolicy Południowego Tyrolu, czyli z Bolzano. Na sam wierzchołek można wejść dwoma różnymi trasami. Opisana w serwisie trasa prowadzi z południa na północ długą granią Masare. Na tej trasie znajdują się dwie ferraty. Pierwsza to trudna Ferrata del Masare. Druga ferrata, to średnio trudna Via ferrata Roda di Vael.


Taki wspaniały taniec chmur i promieni słońca ‹poniżej›, mogłem oglądać pod wieczór w dniu, w którym byłem na tym wierzchołku.

Wariant, który wybrałem charakteryzuje się ty, że ze szczytu Roda di Vael schodzi się ferratą, gdyż odcinek ubezpieczony jest na północnej grani szczytu ‹ta po lewej stronie›.


Tego szczytu z masywu Tofane nikomu nie trzeba przedstawiać. Co ciekawe, to również jeden z nielicznych dolomitowych kolosów, na który można wejść szlakiem turystycznym. Co prawda nie jest to typowy szlak, tylko bardzo stroma i męcząca górska perć. Ale najważniejsze jest, że nie ma niej żadnych trudności skalnych wymagających ubezpieczeń.


Na zdjęciu ‹poniżej› wspaniała południowa ściana Tofane di Rozes. W jednym ze skalnych załomów, jakie znajdują się po lewej stronie szczytu zaczyna się galleria, która rozpoczyna trasę trudnej Via ferraty Giovanni Lipella.

Ferrata prowadzi wspaniałą zachodnią ścianą szczytu, aż do głównej grani, z której stromą percią wschodzi się na wierzchołek, znajdujący się na południowym skraju szczytu.


W opisach ferrat, jakie znajdują się w tym dziale, które prowadzą na piękne szczyty podaję aż trzy rodzaje klasyfikacji stopni trudności, jakie są opisane w serwisie. Pozwoli to dokładniej scharakteryzować trudności, jakie są na tych ferratach.


