przykłady stopni trudności
Jednym z pytań, które dostaję dość często w prowadzonej korespondencji, jest to: ...chcę pojechać po raz pierwszy na ferraty, w zeszłym roku byłam/em w Tatrach na Orlej Perci i proszę o radę/podpowiedź/uwagi, czy sobie poradzę na ferratach w Dolomitach?
 

Najczęściej odpowiadam, że bardzo nie lubię takiego porównania. Tatry i Dolomity to góry o całkowicie odmiennym charakterze, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę sposób i rodzaj uprawiania turystyki. Nie ukrywam, że tatrzańskie łańcuchy to relikt minionych lat i już dawno powinny być zdjęte. Szkoda, bo w Tatrach jest kilka 〈zaznaczam, że kilka, nie kilkadziesiąt〉 miejsc idealnie nadających się na to by poprowadzić tam ferraty, ale to już inny temat, a ten portal poświęcony jest Dolomitom. Dlatego wybrałem kilka zdjęć, by na ich przykładzie krótko opisać, jak należy rozumieć i interpretować poszczególne stopnie trudności.


wstęp


na przykładzie Nuvolau


Poznanie specyfiki ferrat, najlepiej rozpoczać od prostego porównania zwykłego szlaku turystycznego od ferraty łatwej technicznie, gdyż najczęściej niczym się one nie różnią. Bardzo często szlaki turystyczne, zwłaszcza te poprowadzone wysoko żlebami i przechodzące przez przełączki są dużo trudniejsze do przejścia i co najważniejsze dużo bardziej niebezpieczne, niż łatwe via ferraty. Co ciekawe, to bardzo często do tego samego miejsca można dojść szlakiem, jak i łatwą ferratą. Przykładem jest wierzchołek Nuvolau, na który prowadzi ładny krajobrazowo szlak turystyczny, jak i Via ferrata Ra Gusela.

Panorama z wierzchołka Nuvolau 〈obok〉 to jeden z najciekawszych krajobrazów, jakie można zobaczyć w Dolomitach. Ten widok niezwykłych gór dookoła polecam każdemu, kto po raz pierwszy jedzie w Dolomity i zaczyna je poznawać od rejonu Cortiny d’Ampezzo. A widoczna na zdjęciu słynna Tofana de Rozes 〈gwiazdka〉, jest przykładem by przy wyborze ferrat na wycieczki nie kierować się stopniem trudności, a tak niestety duża część turystów postępuje. To na najniższy ze szczytów w masywie Tofane prowadzi najbardziej różnorodna z ferrat, która zaczyna się bardzo starym wojskowym tunelem 〈błyskawica〉, a później, aż do samego szczytu jest już coraz bardziej wspaniale.

Podpowiem jeszcze, że tej małej panoramie można by wskazać miejsca, w których prowadzi około dwadzieścia ferrat. A gdybyśmy się obrócili dookoła, to było by ich pewnie ze dwa razy więcej. Dlatego, jeżeli chcemy poznać Dolomity, to bez ferrat nie uda się nam tego dobrze zrobić.

zaczynamy od ferrat łatwych i średnio trudnych


W opisie trudności na ferratach wykorzystałem klasyfikacją „cztero-stopniową”, która jest najprostsza. Największą zaletą tej klasyfikacji jest to, że idealnie nadaje się ona dla osób rozpoczynających chodzenie po górach z „przysłowiową linką z karabinkiem oraz kaskiem na głowie”.

Jeżeli zaczniemy poznawać i pokonywać trudności od ferraty łatwej, a potem ruszymy na ferratę średnio trudną, to nie będziemy zaskoczeni. Pokonanie tych nieco większych trudności, będzie dla nas jakby kolejnym stopniem górskiego wtajemniczenia, który po prostu przejdziemy z przyjemnością i co najważniejsze bezpiecznie, bez ryzykownego narażania się na nieprzewidziane okoliczności.

Jeżeli spodoba się nam taki sposób chodzenia „na uwięzi” po dolomitowych szlakach, to stawiając sobie coraz to nowe, bardziej ambitne cele poznamy drogi trudne, potem bardzo trudne i za każdym razem ich przejście będzie nam sprawiało radość i satysfakcję.

Widziałem w Dolomitach turystów zawiedzionych, zrezygnowanych czy po prostu złych z tego, że muszą się wycofać z ferraty trudnej lub bardzo trudnej. A ponieważ uważam, że góry są dla wszystkich, to proponuję je poznawać rozważnie i stawiać sobie cele realne do możliwości, a na oczekiwane efekty długo nie trzeba będzie czekać.


klasyfikacja

cztero-stopniowa


ferrata łatwa:
szlak naturalny, przejście pewne;


Najprościej można by powiedzieć, że ferrata łatwa to górska perć, którą większość z nas już miała okazję chodzić, z jedną różnicą, jaką jest rozpięta poręczówka. To z tą poręczówką i sprawnym przepinaniem karabinka większość osób początkujących ma największy problem. Proszę pamiętać również o dobrym dopasowaniu lonży - czyli uprzęży wraz z przyrządem hamującym, odpowiednio do budowy ciała.

Na zdjęciu 〈poniżej〉 początek łatwej ferraty Sentiero Astaldi w masywie Tofane, która jest opisana w relacji 〈tutaj〉. Jak sama nazwa mówi jest to ścieżka, poprowadzona na zboczu skalnego uskoku. Nie napotkamy tutaj na żadne techniczne trudności.

A jedyne, co nas zmusi do większej uwagi to sam charakter przejścia i miejscami ekspozycja za urywającym się z boku skalnym występem, po którym idziemy.


Ponieważ większość osób w takich miejscach patrzy wyłącznie pod nogi, radzę również czujnie śledzić skalny występ tuż obok naszej głowy. Spotyka się, bowiem wyjątkowo dużo wystających skalnych gzymsików, w który można nieźle przyłożyć głową.

Tym razem na zdjęciu 〈obok〉 widzimy dwie osoby idące bez korzystania z poręczówki, bo jej tam akurat nie ma. Na to również trzeba być przygotowanym na ferratach, bo nie całe trasy są z reguły ubezpieczone i to bez względu na stopień trudności.


Widoczna na kolejnym zdjęciu 〈obok〉 poręczówka, to już nie jest ferrata, przynajmniej nie jest taką znazwy.

To szlak nr-715 w masywie Pale di San Martino, który jest na opisanej 〈tutaj〉 trasie. Technicznie przejście to niczym się nie różni od łatwych ferrat.

No może za jednym wyjątkiem, na tym szlaku nie ma obok wysokiej skalnej ściany, dlatego tutaj jest małe zagrożenie spadającymi kamieniami.

Natomiast trasa szlaku wymaga takiej samej uwagi przy przejściu jak ferrata, a skały są o wiele bardziej śliskie niż na innych łagodniejszych perciach.


Co jeszcze możemy spotkać na łatwych ferratach, a czego nie ma tutaj na zdjęciach? To drabinki, ale takie same są również na szlakach. Przy czym dość często będą to drabinki drewniane, poprowadzone nie przez strome skały, ale na malutkich i nie stromych progach gdzie brakuje naturalnych stopni. Oczywiście są również mostki, ale na łatwej ferracie nie napotkamy takiego wspaniałego dużego wiszącego mostu, jaki jest na ferracie Ivano Dibona 〈miniaturka na samej górze〉.

Ferrat łatwych nie ma w Dolomitach dużo około 16%. Biorąc pod uwagę, że są rozrzucone po całych górach, to będąc w jednym rejonie dużo po nich nie pochodzimy. Ale nie powinniśmy z nich szybko rezygnować. Gdyż pozwolą one nam nabrać wprawy w posługiwaniu się sprzętem, a na dodatek to kozicę lub świstaka zobaczymy dużo szybciej na ferracie łatwej niż na trudnej. I nie pokonujmy biegiem ferrat łatwych, obserwujmy i poznawajmy góry, ich specyfikę oraz ich niebezpieczeństwa, a w szczególności, to jak szybko mogą się tutaj zmienić warunki pogodowe.


ferrata średnio trudna:
wymagane doświadczenie w turystyce wysokogórskiej,
tylko dla osób bez lęku przestrzeni i odpornych na dużą ekspozycję terenu,
szczególnie w czasie przejść półkami nad przepaściami;


Ferraty średnio trudne to trasy, których nie można pominąć i to z dwóch powodów. Po pierwsze są wyjątkowo różnorodne, a po drugie umożliwiają dojście do wielu wspaniałych krajobrazowo miejsc, gdzie nie ma ogólnie dostępnego szlaku turystycznego. A ponieważ ferrat średnio trudnych jest 42%, to można sobie po nich nieźle pochodzić. Poznamy prawie całe Dolomity i nabierzemy dobrego doświadczenia, które jest konieczne przed trudnymi trasami.

Pierwszą rzeczą, jaką zauważymy zaczynając poznawać ferraty średnio trudne, jest to że prowadzą one już przez dużo bardziej strome skały, niż trasy łatwe.

Na zdjęciu 〈obok〉 górna część żlebu opadającego spod samej kopuły szczytowej Colaca, którym prowadzi średnio trudna ferrata Sentiero attrezzato Colac.

Co prawda, ferrata ta w zasadzie służy do zejścia ze szczytu, ale uważam ją za bardzo ciekawą i wartą tego by szczyt spróbować zdobyć właśnie tą trasą szczególnie, jeżeli ponad 500m ściana i trudna ferrata Finanzieri będzie nam się wydawała ponad nasze możliwości.


Oczywiście na ferracie średnio trudnej również napotkamy sztuczne ułatwienia, z tym, że będą one znajdowały się na odpowiednio trudniejszych odcinkach.

Dobrym przykładem są metalowe stopnie 〈obok〉, które pomagają pokonać ten średnio trudny odcinek żlebu. Przez tą szeroką rozpadlinę jest on dość niebezpieczny.

Jako podsumowanie trudności na ferracie średnio trudnej, można przyjąć to, że bez dobrego wykorzystania rąk takiej ferraty nie da się przejść.

Jednego można natomiast być pewnym, nie napotkamy tutaj na skały przewieszone i coś, co z reguły w książkach i innych opisach nazywane jest „przejściem siłowym”.


Oczywiście różnorodność gór powoduje, że na ferratach średnio trudnych napotkamy dużo miejsc łatwiejszych. Na zdjęciu 〈poniżej〉 górska perć prowadząca po zboczu stromej i podciętej skałki.

Takie odcinki z reguły są ubezpieczone poręczówką i w zasadzie trudność takiego przejścia pojawia się dopiero, kiedy jest mokro i ślisko po deszczu.


Oczywiście na ferracie średnio trudnej można napotkać odcinki całkowicie prostych ścieżek, na których nie ma żadnych technicznych trudności przy przejściu 〈obok〉.

Jest tylko jedna uwaga, ta perć prowadzi pod samą kopułą szczytową, ściana poniżej ma około 500m. W przypadku pogorszenia pogody i np. kiedy od pobliskiej Marmolady przywieje niskie chmury cały ten odcinek będzie wyjątkowo niebezpieczny.

Polecam opisy ferrat na Colacu, gdyż tam na jednym ze zdjęć jest zaznaczona trasa tej prostej górskiej perci. To naprawdę ciekawie wygląda.


ferrata trudna:
tylko dla osób doświadczonych w wysokich górach,
niezbędna umiejętność wspinaczki górskiej;


Tylko 24% ferrat z poniższego wykazu to trasy technicznie trudne, zatem nie jest zbyt dużo. A ponieważ wśród nich są tak znane jak Dibona, Bianchi, Tridentina czy Lipella oraz wiele innych, często ruszają na nie osoby nieprzygotowane. Wśród tych, co przejdą skalne trudne odcinki są Ci, których pokona wysokość szczytu i zmęczenie. Dlatego to właśnie część ferrat trudnych słynie z „korków na ścianie”, których nie ferracie średnio trudnej raczej nie spotkamy.

Już pierwsze zdjęcie z trudnej ferraty 〈obok〉 prezentuje bardzo stromą ścianę, gdyż właśnie takie przejścia charakteryzuje ten stopień trudności.

W tej prezentacji stopni trudność, przy ferracie trudnej wybrałem zdjęcia z Via ferrata dei Finanzieri, która tak jak poprzednia, również prowadzi na mały, ale wyjątkowo piękny szczyt Colac.

O tym, że jest to jednak ferrata, czyli trasa dla turystów, a nie wspinaczka klasyczna wskazują metalowe haki zastępujące braki naturalnych stopni na tej stromej ścianie.


Nie przez przypadek wybrałem zdjęcia z ferraty Finanzieri 〈obok〉, gdyż jest to ferrata wyjątkowo wspinaczkowa.

O ile najczęściej na ferracie średnio trudnej ręce służą wyłącznie do utrzymania równowagi, tutaj już musimy się wspinać, a tego bez użycia rąk nie da się zrobić.

To idealna trasa do praktycznej nauki podstaw wspinaczki, a znajomość zasady „trzech punktów podparcia” jest podstawą.


Jednak ferraty Finanzieri nie radzę wybierać, jako pierwszej do przejścia o tym stopniu trudności, choć każdy ma inne predyspozycje.

Ale kto ma już dobrą wprawę w pokonywaniu tras średnio trudnych to może spokojnie spróbować przejść tą ponad 500m ścianę.

O tym, że nawet przejście po metalowych skoblach może być trudne, świadczy ten odcinek ferraty 〈obok〉.

Konfiguracja tego skalnego progu z przewieszonymi i przesuniętymi względem siebie dwoma ścianami jest pierwszą barierą dla wielu osób na tej ścianie.


Ferraty i to wszystkich stopni trudności, to nie tylko ciągła wspinaczka do góry, to również trawersy, a widoczny na zdjęciu 〈poniżej〉 jest jednym z piękniejszych, jakie widziałem.

Na tym trawersie nie ma typowych trudnych technicznie fragmentów, ale około 300m stromej ściany pod nogami, powoduje, że jest to idealne połączenie średnio trudnych odcinków, jakie już pokonujemy z wprawą, do trudnych ścianek, które za tym trawersem na nas czekają.


Na kolejnym zdjęciu 〈obok〉, przykład średnio trudnego technicznie odcinka ferraty, gdyż takie również spotkamy na trudnych trasach.

Są to dość strome i bardzo śliskie płyty na początku ferraty, po których spływa woda z resztek śniegu, który zalega jeszcze w kopule szczytowej.


Całkiem inny charakter ma średnio trudny odcinek ferraty, pod samą kopułą szczytową 〈obok〉.

Tutaj trasa prowadzi małymi zakosami, raz w lewo, potem w prawo, po średnio nachylonej dość dobrze urzeźbionej skale. Dość często takie odcinki, kiedy są nisko na samym początku ferraty, pozbawione są poręczówki.

Tutaj pod szczytem poręczówka już jest i bardzo dobrze. Na Colacu śnieg zalega dość długo, latem pada często, a na zachodniej ścianie topi się wtedy późno.


Ostatnie zdjęcie z trudnej ferraty 〈poniżej〉 przedstawia odcinek łatwy, którego przejście nie nastręcza żadnych problemów. Proszę tylko zwrócić uwagę na stromy skalny próg, pod którym idziemy.

Nad nami na skałach zalegają kamienie, które strącić może każdy i nie musi to być nierozważny turysta. To może być woda z roztopów, która płynąc wypłucze drobiny tak, że kamień spadnie sam pod wpływem ciężaru. Zatem kask nosimy na każdej ferracie, bez względu na stopień trudności.


ferrata bardzo trudna:
trasa bardzo czasochłonna,
koniecznie wymagane umiejętności zaawansowanej wspinaczki wysokogórskiej;


W wykazie na stronie ferrat bardzo trudnych jest tylko 18%. Jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że część z nich powoli się zamyka, bo czas i górskie warunki zniszczyły poręczówki, to co roku ich ilość będzie powoli coraz mniejsza. No chyba, że pomimo protestu towarzystw ekologicznych powstanie ich więcej, na wzór ferraty Sci Club 18, Pertini, czy I magnifici quatro. Tak się jakoś złożyło, zapewne nie przypadkiem, że znaczna większość ferrat otwartych w ostatnich latach, to trasy bardzo trudne.

Tym razem będą tylko zdjęcia 〈obok i poniżej〉 przedstawiające bardzo trudne odcinki i wszystkie pochodzą z Via ferraty Zandonella, sentiero S.

Trasa ta prowadzi na piękny szczyt Croda Rossa di Sesto w masywie Popera na samym północno-wschodnim skraju Dolomitów.


Wszystkie trzy zdjęcia charakteryzuje to samo, a mianowicie bardzo stroma skała, a jak można przeczytać w opisie tej ferraty jest ona miejscami również wyjątkowo krucha i niebezpieczna.

Również poręczówka jest tutaj tak zamontowana, że miejscami to prawie tak jakby jej nie było. A co najważniejsze to nie gwarantuje ona pewności utrzymania wspinacza w chwili odpadnięcia.


Ale to nie stan poręczówki świadczy o tym, że jest to ferrata bardzo trudna, to przede wszystkim wynik ściany, którą prowadzi. Pamiętajmy, że każda ferrata jest dla turystów, nawet ta bardzo trudna.

By bezpiecznie przejść taką ścianę musimy sami pokonać ją, wyszukując każdy dogodny chwyt i stopień, jaki znajdzie się w naszym zasięgu. Nikt nam tutaj nie zaznaczy farbą trasy, czy mamy iść po prawej, czy po lewej stronie poręczówki, gdzie się złapać ręką, a gdzie postawić czubek buta, to zależy tylko od nas. Tak należy rozumieć „zaawansowane umiejętności wspinaczki wysokogórskiej”, które są w definicji ferraty bardzo trudnej.


uwagi


 

kiedy zawrócić?


Ferrata nie musi być bardzo trudna, by być zmuszonym do zawrócenia na trasie. Tak się składa, że na ferratach bardzo trudnych zauważyłem tylko dwa przypadki, kiedy to z powodu trudności, ktoś został zmuszony do rezygnacji i zawrócenia. Było to na ferratach Trincee oraz Stella Alpina i oba te przypadki są omówione w opisach.

O wiele częściej zdarza się to na pozostałych trasach, a ostatni przypadek jaki widzialem miał miejsce na ferracie prowadzącej na ten piękny szczyt 〈obok〉. To Croda Rossa di Sesto 〈gwiazdka〉, symbol niezwykłego Sesto, szczyt przepiękny i bardzo różnorodny.

Na wierzchołek prowadzą trzy ferraty, dwie bardzo trudne i jedna średnio trudna. Trasy bardzo trudne zaczynają i kończą się po południowej stronie, tworząc pętlę którą prowadzi wspaniała Via ferrata Zandonella. Od północnej strony 〈widocznej na zdjęciu〉 prowadzi średnio trudna Sentiero attrezzato. I to nie trudności techniczne, tylko wysokość i pogoda, a w zasadzie upał jaki ostanio nawiedza Dolomit latem spowodował, że jak zauważyłem, to na wierzchołek dotarło cześć osób, a dziewięć niestety zawróciło.

 

przejścia siłowe


Już na końcu tego opisu i prezentacji stopni trudności na ferratach jedna definicja czegoś, co wyjątkowo często można przeczytać w opisach ferrat, a co według mnie wprowadza duże zamieszanie, żeby nie powiedzieć niepokój wśród turystów, którzy mają obawy i wahają się czy iść, czy też nie iść na swoją pierwszą ferratę.

Przejście siłowe:  co to takiego? Najłatwiej będzie można to wytłumaczyć na przykładzie i zdjęciach 〈obok〉, a najprostsza definicja brzmi: „to miejsce, które turysta zmuszony jest pokonać pionowy odcinek ferraty za pomocą siły własnych rąk, wykorzystując do wejścia linę poręczową”.

Na zdjęciach dolnu fragment Via ferraty delle Trincee, gdzie skała ma wyjątkowo nietypowy jak na Dolomity charakter. Na pierwszym widać, jak obie osoby wchodzą do góry podciągając się na poręczówce oboma rękami. A wystarczy zrobić tak, jak druga osoba na kolejnym zdjęciu, by spokojnie przejść ten wyjątkowo bardzo trudny teren, gładkiej i stromej skały. Trzeba poprzez umiejętne ułożenie ciała, wykorzystać czubki butów i malutkie wgłębiebia w skale, a małe wybrzuszenia bardzo chropowatej skały, przy odpowiednio na nich ułożonej, tutaj prawej ręce, mogą spokojnie pozwolić utrzymac równowagę. Wtedy możemy trzymac się poręczówki tylko jedną ręką. Odpowiedni balansując i zmieniając obciążenie rąk, na zmianę, możemy przejść nawet dość długi odcinek ferraty, pozbawionej porządnych stopni i chwytów.

Problemy techniczne przy pokonywaniu takich odcinków ferrat i wynikające z tego ogólne zmęczenie powodują, że turysta jest zmuszony zrezygnować z dalszej wspinaczki do góry i zawrócić do najbliższego miejsca, z którego można się bezpiecznie wycofać. To właśnie dlatego, w wielu przewodnikach ich autorzy zwracają uwagę na to czy są tam przejścia siłowe, czy też ich nie ma.

Od ferraty trudnej zaczyna się wspinaczka. Nie jest to czysto klasyczna wspinaczka sportowa, jaką uprawiają wszyscy miłośnicy tej dyscypliny, bo dla nich wykorzystywanie wbitych w ścianę haków, stawanie na metalowych stopniach, czy przejścia po drabinkach, to po prostu afront i utrata stylu. Ale ferrata jest dla turystów i z myślą o nich, są te wszystkie sztuczne ułatwienia.

Sztucznym ułatwieniem jest również poręczówka, szczególnie wtedy, kiedy jest nowa, bezpiecznie i dobrze zamontowana. Po takiej linie łapiąc się jej rękami i wyszukując stopnie pod nogami, można powoli iść do góry, tylko ile metrów? Nie pokonamy tak zachodniej ściany Tofany de Rozes. Na szczęście takie trudne ścianki, poprzecinane są odcinkami łatwiejszymi, zatem od czasu do czasu każdy sobie tak pomaga.

Zatem proszę pamiętać, o tym czy na ferracie napotkamy miejsce siłowe, zależy tylko od naszych umiejętności, bo właśnie siłą próbujemy nadrobić braki techniczne. To się udaje, ale z reguły na starcie, kiedy zaczynamy zdobywać metr po metrze naszej wymarzonej i wybranej na dany dzień trasy. Już po kilku godzinach trudnej i męczącej wyprawy, może się to nie udać.

konsekwencje prostych błędów


I zgodnie z zasadą, że na naukę nigdy nie jest za późno, uczmy się przy każdej dobrej do tego okazji. Na przykładzie turystki z ostatniego zdjęcia widać, że dobra technika nie pomogła jej przejść ferraty. Popełniła jeden bardzo prosty błąd. Ruszyła na bardzo trudną trasę, gdzie na początkowym odcinku nie ma możliwości nikogo wyprzedzić, nie patrząc ile osób i jak szybko idzie przed nią.

Via ferrata delle Trincee charakteryzuje się, że najtrudniejsze techniczne miejsce to sam początkowy odcinek. To właśnie na starcie, na stromej pierwszej ściance tworzą się duże korki. Nie da się długo wytrwać w takiej wspinaczkowej pozycji na stromej skale, bez ruchu, bez możliwości zluzowania jednej, a później drugiej ręki. W ten sposób, po pokonaniu pięknym technicznym stylem pierwszych metrów ferraty, następnie po wyjątkowo długim oczekiwaniu, niestety osoba ta zrezygnowała i nawet później nie póbowała ruszyć do góry ponownie. A wystarczyło poczekąć, nawet 5-10 minut, by wszyscy przeszli minimum 1/3 ścianki i wtedy ruszyć swoim tempem.

© wdolomitach.pl
strona główna